Ostatnimi czasy jestem zaaferowana moją księżniczką, która miała trochę większe problemy z uszami. Ola kiedyś złapała poważną bakterię, która czasem pozostaje w uśpieniu a czasem dość mocno atakuje i mimo, że nie zagraża jej życiu to potrafi nieźle je uprzykrzyć. Ola jest po 3 dniach zastrzyków, dostała krople i leki osłonowe + witaminki. Czuje się dobrze. Tylko trochę swędzą ją uszki. Z innej beczki zakupiłam sobie ostatnio melisski, gumowe balerinki, nigdy nie byłam przekonana i wybierałam te materiałowe ale podczepiłam się pod zamówienie siostry. Oto i one:

Z racji wielu wydatków i małych zarobków nie stać mnie jeszcze na wege buty z prawdziwego zdarzenia więc wybieram te, na które mnie stać a które nie mają w swoim składzie skór i innych tego typu rzeczy. Zimą preferowałam śniegowce, myślałam, że będą obciachowe i mało kobiece a nosiłam je i do dżinsów i do sukienek:

Czasami dobrym źródłem są sh. Zakupiłam ostatnio dwie pary, dzięki Bogu mam zna się na odkażaniu bo z butami to różnie bywa i nabyłam workery i czarne sandałki na obcasie. Jednak sh nadal pozostaje głównym źródłem mojej garderoby:

moja ulubiona maxi sukienka, jedyna w szafie gdyż nie lubię sukienek o tej długości, ale z tą pokochałyśmy się na maxa :D, firma z metki: atmosphere, rozmiar: 8, cena: 12 zł.

spódnica w kwiatki na guziki również atmosphere, rozm. 10, dostępna w wersji nieużywanej na allegro, na all kosztuje 30 zeta + dostawa, ja za swoją dałam 4,50 :)

miętowa sukienka z koronki, wpadła w oko mojemu TŻtowi na tzw. romantyczne wyjścia, firma: Doroty Perkins, rozm. 10, cena 10,50.

mini w azteckie wzory (tak naprawdę top, ale wolę ją w takiej wersji), new look, rozm. 38, cena 3,50, pomarańczowa bluzka z kieszonką marki George, rozm. 12, cena 4,50 + pasek a'la Shakira 3,50.

a to mój the best off na rowerkowe szaleństwa, spodenki z wysokim stanem wyglądające jak spódnica (spodenki marki nieznanej, jest jedna metka na której widnieje made in U.K.) - 4,50 + bluzka z muppetem za 6,50.